ďťż

Polska lewica.

site
Internet to potęga « Obserwuję, myślę, piszę – serwis Goldenrose
W Polsce nigdy nie było prawdziwej lewicy która by funkcjonowała tak jak to się dzieje na zachodzie. Historia polskiej lewicy nie jest godna szacunku. Po rozwiązaniu PZPR na XI Zjeździe w dniach 27 stycznia - 30 stycznia 1990 w jej miejsce powstała Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej. SdRP Skupiała tzw. centrowy nurt dawnych członków PZPR oraz szereg organizacji związkowych. Wraz z aktywem ludzkim „nowa” partia przejęła część majątku PZPR-u. Przez pierwsze pięć lat istnienia (1990-1995) przewodniczącym SdRP był Aleksander Kwaśniewski. Po wyborze Kwaśniewskiego na prezydenta w 1995 roku, stanowisko przewodniczącego partii objął Józef Oleksy, a następnie Leszek Miller. SdRP wkrótce przestała istnieć na rzecz Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Wszyscy znamy doskonale czas rządów tej elity politycznej w latach 90 czy na początku nowego wieku. Po przegranych wyborach w 2005 roku doszło do największej w historii zapaści lewicy w Polsce.
W 2006 r. Sojusz Lewicy Demokratycznej wraz z Partią Demokratyczną-demokraci.pl, Socjaldemokracją Polską i Unią Pracy oficjalnie wszedł w skład koalicji samorządowej Porozumienie Lewicy i Demokratów (LiD). Ich akcja zjednoczeniowa nie przyniosła jednak żadnego efektu.
Ostatnio do walki o wyborców włączył się były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jak to ujął: „czas wyciągnąć wszystkie ręce na pokład”…

W tym temacie chciałbym z Wami rozpocząć dyskusję o przyszłości polskiej lewicy.
Jakie widzicie przed nią perspektywy?
Czy ma jeszcze szansę na odegranie jakiejś większej roli w naszym życiu politycznym?
Jaka role może odegrać w formowaniu nowej lewicy Pan Prezydent Kwaśniewski?
Czy może ich totalna kompromitacja spowodowała że zostali oni pozbawieni na trwałe zaufania wyborców (oprócz postkomunistycznego twardego elektoratu).

Zapraszam do debaty.



Historia polskiej lewicy nie jest godna szacunku.
A co myślisz o dawnej PPS?

Przyszłość?
Pokolenie pięćdziesięciolatków odejdzie (taśmy prawdy Oleksego to początek końca - a może początkiem była afera Rywina?), a młodzi się skłócą, jednak nie tak (a może nie aż tak) jak prawica.

Pragnę zauważyć, że lewica ma bardzo stabilny elektorat
Myślę, że historia polskiej lewicy nie jest taka beznadziejna jak sugeruje Szymek. Należy odróżnić lewicę przed-pzpr-owską i tą którą określa się mianem lewicy za czasów funkcjonowania PRL. Są to dwie różne sprawy i zgoła odmienne.
Lewica natomiast po-pzpr-owska niestety leży i kwiczy póki co. Póki – o zgrozo !- nie wymrze pokolenie starych komuchów nigdy w Polsce nie będzie lewicy z prawdziwego zdarzenia, zawsze będzie można komuś zarzucić, że stoi na czele byłych komuchów.
Jeśli chodzi o to, czy może ona odegrać „jeszcze” jakąś rolę to powiem Ci Szymku, że nigdy nie jest tak żeby tylko jedna strona zaczęła dominować na scenie politycznej – PiS nie będzie rządził wiecznie na szczęście. Ludzie tacy jak ja, a jest ich naprawdę wiele, nie będą głosować na prawicę mając poglądy lewicowe, mogą jak przy poprzednich wyborach zagłosować zostając w domach.
Myślę, że zorganizuje się nowa lewica, która za naszych czasów będzie składać się i z odgrzewanych ludzi ale i nowych –nie skalanych przez poprzedni system i przejmie władze w końcu z kaczych rąk.
Ja na nową lewicę czekam i czekam, widocznie zaliczam się do „twardego postkomunistycznego elektoratu”, gdyż wole lewicę nawet taką jaka ona jest w obecnej formie niż stronę zgoła odmienną, wymachującą szablą i ustawą o ochronie życia poczętego…
Oczywiście moi drodzy macie rację bo należy oddzielić historię polskiej lewicy przedwojennej od tej po wojennej (a właściwie od tej tworzącej się w 1942 r.). Przez swoją nieuwagę przeoczyłem w tym jakże krótkim scharakteryzowaniu polskich socjalistów ten bardzo istotny fakt. Jednym słowem: mea culpa, mea maxima culpa.



Obie partie- i PiS i PO są partami prawicowymi, mimo ze PO chce uchodzić za partię centralną, jednak gdyby poczytać ich program tak dokładniej to wychodzi że to prawica czystej wody.
Dla partii lewicowej miejsce jest i zawsze będzie, nie wyobrażam żeby wybierać między prawicą a prawicą. Ludzie czekają na partie lewicową, która spełniałby ich oczekiwania wreszcie. Oczywiście po rządach Leszka „jest pan zerem” ludzie są rozgoryczeni toteż wygrało pis a lewica pogrążyła się w niebycie, jednak jest zapotrzebowanie na partie lewicową, jest widoczna pustka a żadna partia prawicowa z hasłami socjalnymi nie zapełni tejże pustki.
Pomoc jaką oferuje pan prezydent Kwaśniewski myślę, że okaże się bardzo pożyteczna i może dobrze się przysłużyć lewicy, ludzie mają do niego ogromne zaufanie. A to, że jest to były PZPR-owiec no to cóż – ci ludzie nagle nie zapadną się pod ziemie i skoro są potrzebni to wracają bo mogą jeszcze dobrze się przysłużyć lewicy.
Oczywiście gdyby lewica nasza kiedykolwiek dorównała lewicy brytyjskiej byłby to szczyt marzeń. Myślę, że to wymaga jednak bardzo wiele czasu, raczej ja tego nie dożyje niestety..
Póki co należy przypatrywać się nowemu tworowi który powstaje na scenie politycznej.
Ponoć ma powrócić jeszcze Włodzimierz Cimoszewicz, myślę ze stara gwardia jak zwykle uratuje lewicę przed alternatywą ponownych rządów prawicy. Szkoda, że znów stara ale nadejdzie kiedyś czas dla młodych
A jeśli chodzi o Olejniczaka no to cóż, musieli wypchnąć kogoś nowego na przód, a stara ekipa jak była tak jest i nim steruje.


Pomoc jaką oferuje pan prezydent Kwaśniewski myślę, że okaże się bardzo pożyteczna i może dobrze się przysłużyć lewicy, ludzie mają do niego ogromne zaufanie.
Moje zdanie co do Pana Kwaśniewskiego nie jest najbardziej mu schlebiającą opinią.. No ale powiedzmy że ma ten swój autorytet. Faktycznie ze jest lubiany i bardzo popularny bo jak twierdzi społeczeństwo była bardzo przystojnym, ładnie się wysławiającym i umiejącym się zachować kulturalnym człowiekiem. Zauważmy tylko fakt że taki wizerunek wykreował sobie jako jednostka… Był tak naprawdę zawsze reprezentantem samego siebie. Nie odpowiadał za swoich podwładnych bo przecież on był tym Pierwszym. Zdarzały mu się wpadki .. to jasne ale zawsze jakoś z nich wychodził kłamiąc i manipulując (np. afera związana z upojeniem alkoholowym w Charkowie). Kwaśniewski natomiast angażując się w sprawy walki politycznej może ponieść druzgocąca porażkę. Będzie musiał stanąć ramię w ramię z innymi swoimi ludźmi którzy sobą nic nie reprezentują.. są skompromitowani i nie ma tam większej grupy która mogła by dać podwaliny pod nową lewicę.. Kalisz, Gadzinowski, Olejniczak, Pol, Janik, etc. to są „asy” z rękawa byłego prezydenta. Dlatego też uważam że Kwaśniewski nie ma realnych szans do odniesienia większego sukcesu. Wcześniej czy później on również zostanie skompromitowany przez „kolegów” typy pan Oleksy. Na pewno zaangażowanie Kwaśniewskiego podniesie lewicy trochę słupek poparcia.. ale będzie to krótkotrwały, a na pewno nie znaczny wzrost poparcia.
Oczywiście Pan Prezydent wykreował swój wizerunek jako jednostka, powracając do polityki tak naprawdę stawia wszystko na jedną kartę – albo się uda albo nie i straci wszystko co do tej pory osiągnął. Jeżeli mu się nie uda straci cały autorytet, na jaki pracował mozolnie przez tyle lat swojej prezydentury. Myślę jednak, że nie wejdzie on w bagno najbardziej skompromitowych działaczy SLD a stworzy nową organizacje w której raczej miejsca dla typów spod ciemnej gwiazdy nie będzie. Mam przynajmniej taką nadzieje…
Nie posądzam raczej Pan Kwaśniewskiego o zupełne postradanie zmysłów, by pchać na mission imposible i z pewnością mu się uda.

ednak postkomuniści twardo trzymają się przy korycie i chyba sami nie zrezygnują z władzy i przywilejów.
No, ale za 20, 30 lat...Nie sądzę, żeby do polskiej lewicy zawitała gerontokracja a la KC KPZR początku lat 80.

Serenity,


Oczywiście Pan Prezydent wykreował swój wizerunek jako jednostka, powracając do polityki tak naprawdę stawia wszystko na jedną kartę – albo się uda albo nie i straci wszystko co do tej pory osiągnął.

Moim zdaniem Kwaśniewski chce wrócić do polityki by ratować to, co jemu i jego koleżkom spod znaku sierpa i młota udało się zawłaszczyć przez te ostatnie kilkanaście lat.
Ponadto do Kwaśniewskiego (podobnie jak do wielu jego kolegów partyjnych), dociera to, iż bez władzy i bez trzymania się tych najważniejszych stołków nie są w stanie nic zrobić, bo u nas tylko władza daje poczucie względnego bezpieczeństwa i spokoju....zwykły obywatel nie ma w tym kraju właściwie nic do gadania.

Co prawda Kwaśniewski zwykłym obywatelem już raczej nie będzie, ale nawet byłego prezydenta RP można postawić przed sądem, zaś tego niejaki Olo chyba się panicznie boi.

W ugrupowaniu z którego się wywodzi niejaki "Olo Kwas" niema chyba ani jednego człeka który nie byłby umaczany w jakiejś złodziejskie i pokrętne błoto.
Jeśli więc Kwaśniewski wraca po to, żeby to błoto osłaniać, to można mu tylko współczuć i życzyć totalnej porażki.
Nas już od dawna nie stać na to, żeby utrzymywać byłych "młodych gniewnych towarzyszy" tak "dzielnie" działających niegdyś w takich organizacjach jak: ZMS, ZMP, ZSMP.....które to były z kolei podporządkowane "jedynej i słusznej władzy którą była PZPR".

To przecież w tych organizacjach tacy towarzysze jak: Kwaśniewski, Miller, Cimoszewicz, a nawet Oleksy stawiali pierwsze polityczne kroki machając łopatami w tzw. "czynach społecznych", z tą różnicą że oni z tych "czynów" mieli wymierne korzyści, zaś potencjalni ZMS-owcy tylko "serdeczny" uścisk dłoni któregoś z ówczesnych sekretarzy np. KWPZPR..
Dziś jakoś powyżsi towarzysze stronią od tych i podobnych tematów...no ale należą oni do tych dla których wschód i zachód to właściwie to samo, byle tylko nie spaść z piedestałów, a co do kraju który podobno reprezentują i o który podobno nadal walczą?...

W tym temacie wypowiedział się już za nich wszystkich były PZPR-owski sekretarzyna z Białej Podlaskiej zwany Józio Oleksy, a ten rzekł był dosadnie o swoich kolegach:

"Polskę to oni zawsze mieli w d.....".
Na swoistego rodzaju paradoks zakrawa to, że niejaki Józio Oleksy pewnie niechcący powiedział prawdę.

Sznur,


No, ale za 20, 30 lat...Nie sądzę, żeby do polskiej lewicy zawitała gerontokracja a la KC KPZR początku lat 80.

Z pewnym smutkiem, ale zgodzę się z tobą Sznurze - a smuci mnie to, że na tą prawdziwą lewicę przyjdzie nam czekać jeszcze co najmniej 20 lat gdyż ta obecna wydaje sie być niczym Lenin - wiecznie żywa... i pewnie sama sobie nie odpuści bo w szkołach partyjnych nie uczono niestety niczego o prawości, uczciwości czy honorze.....

P.S.

Jestem zdeklarowanym wrogiem wszystkiego co wywodzi się z PZPR, dlatego moja wypowiedź jest taka a nie inna, podobnie jak nasza obecna lewica która jest jaka, a lepiej żeby (wg mnie) jej w ogóle nie było...niestety jest.
Właściwie jedynym bardziej znanym człowiekiem lewicy w Polsce jest Ryszard Bugaj. Mimo, że w wielu sprawach się z nim nie zgadzam, to jednak szanuję Jego lewicowe poglądy. Szkoda, że utworzoną przez Niego Unię Pracy tak szybko zawłaszczyli jacyś b. aparatczycy postpezetpeerowscy w rodzaju Marka Pola.

Jestem zdeklarowanym wrogiem wszystkiego co wywodzi się z PZPR, dlatego moja wypowiedź jest taka a nie inna, podobnie jak nasza obecna lewica która jest jaka, a lepiej żeby (wg mnie) jej w ogóle nie było...niestety jest.
Dominacja jednej strony, czy to prawej czy to lewej nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Prowadzi tylko do zwyrodnienień. Dla mnie, mimo że jestem zdekalarowaną zwolenniczką lewicy obecność prawicy jest konieczna dla pewnej równowagi. Jakoś nie bawi mnie mimo wszystko jednotorowość.
Serenity,


Dominacja jednej strony, czy to prawej czy to lewej nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Prowadzi tylko do zwyrodnienień. Dla mnie, mimo że jestem zdekalarowaną zwolenniczką lewicy obecność prawicy jest konieczna dla pewnej równowagi. Jakoś nie bawi mnie mimo wszystko jednotorowość.

Nasza rozbieżność poglądów Szanowna Serenity wynika zapewne z różnicy wieku i tego jak interpretujemy pojęcie zawarte w słowie "lewica”.

Otóż wg mnie do roku 1989 w Polsce była, rządziła, stawiała swoje bandyckie warunki, prześladowała swoich obywateli, służyła "racjom" moskiewskim....tylko tzw. "lewica" zwana jednoznacznie PZPR.

Dzisiaj ową lewicę chcą reprezentować niedawni towarzysze spod znaku i ideałów sierpa i młota...no przecież to bezczelna kpina i obłuda.

Nie wiem, jaka jest dla ciebie różnica pomiędzy Józefem Oleksym jako jakimś tam byłym sekretarzem PZPR niższego szczebla na terenie Białej Podlaskiej, a tym samym J. Oleksym jako przewodniczącym "zreformowanej" postkomunistycznej partii pod nazwą SLD, "reanimowanej" za pieniądze towarzyszy z Moskwy.

To samo tyczy się takich ludzi jak: Kwaśniewski, Miller, Szmajdziński, Jaskiernia, Cimoszewicz....i można by tu wymienić, co najmniej dziesiątki tych znanych nam byłych czerwonych towarzyszy, jak i tysiące tych nieznanych, którzy nadal spokojnie i anonimowo grabią nas zza pleców za pomocą swoich kolesiów, którym ciemne układy pozwoliły dostać się na intratne stołki.

W tym naszym kraju owa lewica to głównie żałosna zbieranina prymitywnych malwersantów, którym się wydaje, że udało im się do końca zerwać z "radzieckiego łańcucha",
Niestety, były "pan" jakoś nie chce zostawić w spokoju swojego wasala - hołdownika, tak, więc co rusz dowiadujemy się gorzkiej prawdy na temat owych "uczciwych”, którzy z do dziś niewiadomych przyczyn nagle zawrócili z tej "jedynej i słusznej drogi”, którą prowadzili nas do "pełnej szczęśliwości" zwanej przez nich samych Komunizmem....szkoda tylko, że tyle niewinnych ofiar za sobą pozostawili.

Myślę ze nie czas tu jeszcze na szczegółowe personalia, bo w tym kraju chyba każdy ma swojego wroga.
Powiem natomiast tak - dla mnie Stalin z domalowaną kufajką na portrecie i podpisem:
"Ojciec narodów, niestrudzony bojownik o szczęście i dobro ludzi...." - zawsze pozostanie krwawym zbirem, wściekłym bydlęciem, pospolitym zbrodniarzem.....

Dlatego też wymienieni przeze mnie ludzie naszej obecnej lewicy również na zawsze pozostaną dla mnie owymi towarzyszami szmaciakami, którzy na nędzy i niedostatkach prześladowanych przez nich samych niegdyś, a okradanych dziś rodaków, dorobili się nieprawdopodobnych fortun i chcą za to wykreować się na jakowyś "baronów’, których jeszcze do niedawna sami nazywali, zaplutymi karłami zachodniego imperializmu....

Ja nie jestem zwolennikiem jedynowładztwa prawicowego (zresztą taki Lepper czy Giertych - cóż to za prawica? ), ale póki, co, w tym kraju żadnej lewicy niema, z wyjątkiem niedawnych czerwonych towarzyszy, których nawet o ich polskość trudno jest posądzać, a co dopiero o inne ideały, o których nie mają zielonego pojęcia.

Pozdrawiam.

Lepper czy Giertych - cóż to za prawica?
A Lepper za poprzedniej kadencji mówił, że on to ma poglądy lewicowe. Bardzo lubi trzymać z silniejszymi (i dzięki temu ciągle jest na powierzchni).
Sznur,


A Lepper za poprzedniej kadencji mówił, że on to ma poglądy lewicowe.

Szanowny Sznurze - powyższe "poglądy " niejakiego Leppera potraktujmy jako pewnego rodzaju polityczny przykład pt. "Moskiewska demokracja"....


Bardzo lubi trzymać z silniejszymi (i dzięki temu ciągle jest na powierzchni).

W tym miejscu wg mnie jest tak - u podstaw tworzenia się partii politycznej o nazwie "Samoobrona", przewodniczący tej partii niejaki A. Lepper trafił na bardzo podatny grunt który będzie mu jeszcze procentował przez jakiś czas.
Chodzi o to, że potencjalnymi wyborcami partii A. Leppera są głównie ludzie z wiosek i małych miasteczek...resztę pozwolę sobie przemilczeć, żeby nie być posądzonym o obrażanie czy dyskryminowanie tego elektoratu.

Szanowny Sznurze - powyższe "poglądy " niejakiego Leppera potraktujmy jako pewnego rodzaju polityczny przykład pt. "Moskiewska demokracja"....
Zgadzam się. I tym bardziej podziwiam stabilność jego elektoratu.
Witam.

No cóż trudno nie zgodzić się tutaj z Ra, który bardzo dobitnie określił to co dziś nazywane jest polską lewicą, choć zupełnie na miano to nie zasługuje.
Porównywanie tej komunistycznej zbieraniny, z tym co reprezentowała przedwojenna i okupacyjna lewica, jest ogromnym nieporozumieniem.
Trzeba pamiętać z jakich ludzi zbudowane jest SLD, czy SDRP. Są to postacie których rodowód pozwala w ogóle wątpić, czy ma dla nich jakiekolwiek znaczenie przymiotnik "polski". Sama zmiana nazwy na szyldzie partyjnym, nie zmieni prawdziwych poglądów i dusz tych ludzi.

Przedwojenna polska lewica, ta prawdziwa, składała się z polityków, którzy dobro ojczyzny przedstawiali ponad dobro klasowe. Dowiodła ona swojej wartości podczas okupacji, zapisując piekną kartę w swojej historii, w doskonałej większości odżegnując się od współpracy z agenturą NKWD, która po wojnie zdobyła władzę.

Kończąc... do dziś nie mogę pozbyć się zdziwienia i rozgoryczenia po tym jak szybko Polacy dali się omamić tzw "polskiej lewicy". Jak szybko zapomnieliśmy czym był komunizm i jak bardzo daliśmy się nabrać na zwykłą zmianę nazwy.

Pozdrawiam.
Butryk,


Przedwojenna polska lewica, ta prawdziwa, składała się z polityków, którzy dobro ojczyzny przedstawiali ponad dobro klasowe. Dowiodła ona swojej wartości podczas okupacji, zapisując piękna kartę w swojej historii, w doskonałej większości odżegnując się od współpracy z agenturą NKWD, która po wojnie zdobyła władzę.

Dodam tu jeszcze że przedwojenna polska lewica miała swój honor, program polityczny i pewien historyczny rodowód którego nie musiała się wstydzić.
To co dziś ma czelność nazywać się polską lewicą, jeszcze "wczoraj" w znakomitej większości jadło z ręki sowieckiego pana i było gotowe bić, palić, mordować każdego kto miał inne zdanie od owego powyższego.

Butryk,


do dziś nie mogę pozbyć się zdziwienia i rozgoryczenia po tym jak szybko Polacy dali się omamić tzw "polskiej lewicy". Jak szybko zapomnieliśmy czym był komunizm i jak bardzo daliśmy się nabrać na zwykłą zmianę nazwy.

Za powyższy stan rzeczy w dużej mierze odpowiedzialna jest dzisiejsza prawica która pozwoliła na utrzymanie się na naszej scenie politycznej owym towarzyszom szmaciakom, a ci wciągu zaledwie paru lat pokazali nam jak kraść i mataczyć należy.
Wcześniej była jeszcze ta opłakana w sutkach "gruba kreska" która na powrót jakby zalegalizowała te popłuczyny komunistyczne w Polsce, a te jak każde chwasty szybko się rozrosły.
Dalej byli owi SLD-wscy "baronowie" którzy na naszych oczach właściwie sprofanowali tak piękną historię szlachty polskiej kradnąc, matacząc, sprzeniewierzając....chyba wszystko co wpadło im w ręce.
Drażniącym jest w tym to, że myśmy sobie (a właściwie nasze media w naszym imieniu), sami wykreowali tychże pseudo baronów - oni tylko uwierzyli w to że nimi są naprawdę.
Kuriozum w całej tej politowania godnej sprawie traktującej o tzw. "baronach SLD-owskich", jest to, że przecież za czasów reżimu komunistycznego który powyżsi wręcz wyznawali, za jakiekolwiek pochodzenie szlacheckie (czyli burżuazyjne), lub kułackie groziły poważne kłopoty.
Przecież tow. Lenin ze swoją oszalałą, ciemną, czerwoną bandą nie po to wyrżnął niemal cały kwiat szlachty rosyjskiej żeby brać w swoje szeregi kolejnych synów "zgniłego imperializmu".
Prawdziwy członek jedynej i nieomylnej partii (w Polsce była to PZPR), musiał mieć rodowód chłopski bez żadnych tam naleciałości burżuazyjnych - czyli: chłop z chłopa, towarzysz z towarzysza....itp.

Dziś przyszło nam ponownie patrzeć na to jak "odnowieni", zwarci i gotowi dawni towarzysze świecą nam własną miernotą w oczy z różnych zakamarków naszej sceny politycznej (i nie tylko).

No a my dzielni Polacy?.....nam smutnych lekcji historii nigdy za wiele - może więc pora na kolejną?....

Pozdrawiam.
Co do lewicy przedwojennej to raczej niema co liczyć, że się szybko odrodzi i jeszcze długo czeka nas znoszenie lewicy powstałej na bazie PZPR i Solidarności. Tak właśnie, Solidarności bo był/jest to ruch LEWICOWY. Powstała jako obrona robotników, jako związek zawodowy, jej słynne postulaty były nie do przyjęcia przez władze głownie dlatego, że były zbyt socjalne, zbyt lewicowe.

Obecnie rządzące PIS wyrosło na bazie solidarności, które różni się od lewicy postpezetpeerowskiej tym, że różnią się w kwestiach takich jak np aborcja a nie w gospodarczych. Gdyby więc przyjąć światowe standardy to PIS jest partią centro-lewicową o charakterze wodzowskim, a nie prawicową. PO to typowa partia centrum, a SLD to też partia centrolewicowa ale o liberalnym programie społecznym zamiast konserwatywnego jak PIS w tej kwestii i tym się zasadniczo różnią bo niema jasnego podziału na lewicę i prawicę, występują znaczne różnice między partiami z jednej strony sceny politycznej.

W Polsce tak na prawdę jedynymi partiami, które jasno można nazwać prawicową i lewicową jest UPR jako jedyna partia prawicowa oraz UP i PPS jako partie typowo lewicowe. Reszta czyli wszystkie największe partie to różne odcienie partii centrowych, socjaldemokratycznych i chadeckich ponieważ tak łatwiej przekonać do siebie większą liczbę wyborców.

Co do lewicy przedwojennej to raczej niema co liczyć, że się szybko odrodzi i jeszcze długo czeka nas znoszenie lewicy powstałej na bazie PZPR i Solidarności. Tak właśnie, Solidarności bo był/jest to ruch LEWICOWY. Powstała jako obrona robotników, jako związek zawodowy, jej słynne postulaty były nie do przyjęcia przez władze głownie dlatego, że były zbyt socjalne, zbyt lewicowe.
Nie uważam "S" za ruch stricte lewicowy. Była to olbrzymia organizacja w której było mnóstwo frakcji, a i program łączył postulaty z różnych nurtów. Nie każdy związek zawodowy musi być lewicowy.
Polska lewica. Twór który jak się okazuje w ostatnim czasie ledwo stoi na swoich glinianych nogach. Od przegranych z kretesem wyborach w 2005 roku nie uczynili żadnego postepu. Co więcej, tak jak przewidywałem, wymiana kadr w osobie Wojtka Olejniczaka nie przyniosła zamierzonego celu. Byłbym skłonny nawet powiedzieć iż owy lider przyczynił się jeszcze bardziej do odcięcia się elektoratu od tejże partii.
Utworzenie nowej, nowoczesnej lewicy spełzło na niczym. Towarzysze zdecydowali się więc na mariaż z postsolidarnościową partią Demokratyczną… Powstał więc organizm który porzucił wszelkie idee, przekonania czy programy a jego jedynym celem było dostanie się w ławy poselskie. Niewielu obywateli dało się jednak nabrać na te sztuczki polskiej „lewicy”.
Kolejnym błędem SLD było zaangażowanie w kampanię wyborczą byłego prezydenta- do niedawna autorytet i bożyszcza tłumów. Mit padł jednak bardzo szybko. A to wszystko przez dzikie Filipiny…

Obecnie lewica przeżywa największy kryzys w swojej postkomunistycznej karierze. Za plecami Olejniczaka, który najprawdopodobniej straci stanowisko, stoi niestrudzony wojownik który ostatnio zmienił zdanie i powiedział iż „mężczyzna nigdy nie kończy”. Leszek Miller ze swoim nowym projektem Polskiej Lewicy chyba najlepiej określa sytuację w jakiej znaleźli się postkomuniści. Jego odwoływanie się do zacnych czynów PRLu i zapowiedź obrony tamtejszych wielkich czynów tj. np. wprowadzenie stanu wojennego, oznacza iż ta grupa sięgnęła już dna od którego nijak można się odbić.

Tonący brzytwy się chwyta. Ta ludowa sentencja bardzo dobrze określa działania lewicy w bieżącym czasie. Ten problem tyczy się również rozbudzeniu antyklerykalnych osądów. W ostatnim czasie mistrzynią ciętego język w tej kwestii jest posłanka Joanna Senyszyn, która tak naprawdę wywołuje większą niechęć do jej formacji.

Co więc dalej z nasza ukochaną lewicą?
No niestety nasza lewica skalana jest jarzmem komunizmu i dlatego wygląda tak, jak wygląda. Nie to jest moim zdaniem najgorsze, bo daleki jestem od wylewania łez i żałowania LiDu, potomka w prostej linii SLD, SdRP, PZPR, PPR, KPP, SdKPiL (jak coś przeoczyłem to mnie poprawcie), najgorszy jest według mnie, zwłaszcza dla osób, którym poglądy lewicowe są bliskie brak alternatywy, ponieważ SLD zmonopolizował skutecznie lewą stronę sceny politycznej, niedopuszczając i marginalizując wszelkie przejawy konkurencji. Lewica u nas jest jedna, postkomunistyczna. Innej nie ma i długo jeszcze nie będzie, bo towarzysze cwaniaczki nie dopuszczą, aby jakiś lewicowy uzurpator ważył się bez ich pozwolenia wejść na ich teren. To jest charakterystyczne dla tych ludzi, którzy kierują się tradycją z epoki minionej, czyli przewodniej roli partii (dzisiaj na szczęście ogranicza się to tylko do lewicy), co skutecznie realizują.

Problemem i drugim istotnym powodem kryzysu i wspomnianego monopartyjnego układu na lewicy są sami wyborcy tego ugrupowania. Poza grupą osób które głosują na postkomunistów bo nie mają wyboru i alternatywy, są też tacy, którzy robią to właśnie ze względu na jej rodowód. Są to poprostu sieroty po PRL, czyli ten typ, który z łezką w oku wspomina czasy gierkowskie, z nostalgią tęskni za epoką powszechnej równości, gdzie nikt na mocy ustawy nie mógł być od nich lepszy, tylko co najwyżej równiejszy. Ci wyborcy uznają (i słusznie) LiD za spadkobiercę tradycji PRL i żadne Michniki, Rywiny, Jakubowskie, Pęczaki, Kwaśniewscy nie podważą swymi przekrętami, aferami i cwaniactwem prawdziwego dziedzictwa tamtych czasów. Wręcz przeciwnie, są ich całkowitymi wyrazicielami.

LiDu, potomka w prostej linii SLD, SdRP, PZPR, PPR, KPP, SdKPiL (jak coś przeoczyłem to mnie poprawcie)

Hm... a moim zdaniem się mylisz - czy ty naprawdę interesujesz się polityką?

Drodzy państwo tak się składa, że dzisiejsza lewica ma korzenie w SLD aczkolwiek nie zapomnijcie, że tworzą ją również tacy ludzie jak M. Borowski.

Najsmutniejsze jest to, że większości z Was przeszkadza to, że lewica jest zjednoczona... na potwierdzenie cytat z ostatniej wypowiedzi:


ajsmutniejsze jest to, że większości z Was przeszkadza to, że lewica jest zjednoczona...
Jeśli chodzi o jedność lewicy to chyba mówimy o dwóch różnych rzeczywistościach w dwóch różnych państwach. W Polsce nie istnieje coś takiego jak jedność partii lewicowej. Czym jest bowiem Lid? LID jest zlepkiem podupadłych działaczy którzy ażeby funkcjonować postanowili na czas wyborów porzucić względem siebie wszelkie animozje. Zawiązanie tej koalicji było zwykłym politycznym interesem. Prezydent Kwaśniewski miał być dodatkowym bonusem. Jak się to skończyło dobrze wiemy..

Obecnie jednak mamy do czynienia z bardzo silnymi ruchami odśrodkowymi. Ukształtowały się co najmniej dwa stronnictwa które zabiegają bardzo ostro o władze w partii. Jedna związana jest z Olejniczakiem który zamierza dalej kontynuować projekt o nazwie Lid, druga natomiast związana jest z Napieralskim który dąży do prób reaktywacji SLD.
Wokół tych dwóch liderów natomiast działają tzw. starzy wyjadacze którzy mają jeszcze jakieś nadzieje iż uda im się załapać na jakieś stanowisko. Niebawem zbierze się kongres partii i wówczas naprawdę zobaczymy w jaką stronę pójdzie polska lewica.

Tak wiec jeśli mówisz tutaj o „zjednoczeniu” to musimy mieć tego świadomość że jest to jedynie wynikiem parcia tych działaczy do władzy. Nie wynika to z żadnych porozumień programowych.

Drodzy państwo tak się składa, że dzisiejsza lewica ma korzenie w SLD aczkolwiek nie zapomnijcie, że tworzą ją również tacy ludzie jak M. Borowski.

A to Marek Borowski to skąd się niby wziął, z Platformy? Miał owszem jakiś epizodzik w SdK... w SdPl, ale z tego co mi wiadomo, to był on od zawsze głównym liderem i ideologiem SLD, a wcześniej wspomnianych przeze mnie poprzedniczek. Jeżeli komuś odpowiada jedność w sensie monopolu i braku jakiejkolwiek alternatywy to jego sprawa. To jest pewnie jeszcze przyzwyczajenie, jakie niektórym lewicowym wyborcom (sierotom po PRL ) pozostało po czasach kiedy faktycznie była tylko jedna partia i nie mieli oni problemu z wyborem na kogo zagłosować tylko stawiali krzyżyk tam gdzie kazano i po kłopocie. Dzisiaj ten sam lewicowy wyborca, nie chce się głowić na którą partię głosować i nie musi, bo tak jak za komuny wyboru nie ma. I jest z tego powodu szczęśliwy, w dodatku głosuje w dużej mierze na tych samych ludzi (Szmajdziński, Zemke, Kwaśniewski etc.) co wtedy.


A to Marek Borowski to skąd się niby wziął, z Platformy? Miał owszem jakiś epizodzik w SdK... w SdPl, ale z tego co mi wiadomo, to był on od zawsze głównym liderem i ideologiem SLD, a wcześniej wspomnianych przeze mnie poprzedniczek.

Widać, że nic nie wiesz o M. Borowskim - najpierw poczytaj o nim, następnie się wypowiadaj (nie zaprzeczam, że należał do SLD ale jego życiorys nie rozpoczyna się od słów: 'urodził się jako członek SLD")! A tak przy okazji - co ty wiesz o działaniu LiDu?

Brak alternatywy boli najbardziej, w zasadzie jest to wybór pójścia na głosowanie i skreślenia beton partyjny lub też nie pójścia wcale. Przykro jest odbierać sobie podstawowe prawo, ale jeżeli nie istnieje nic na co mogłoby się zagłosować z czystym sumieniem, które nie obarczone byłoby wiedzą o przeszłych latach, lepiej nie głosować wcale. Takie jednostki jak Marek Borowski, czy inni mniej uwikłani nie zmieniają całościowej wizji polskiej lewicy.

Co do natomiast "zjednoczonej lewicy" to zawsze ogarnia mnie pusty śmiech, gdy słyszę podobne teksty bo na czym polega ta zjednoczona lewica i na czym polegała ?? na tym, że jest to jednolity beton przeniesiony z czasów minionych do III RP ?? czy może na okazje wyborów zawiązuje się bloki, byleby tylko wejść do sejmu ?? postępowanie wyżej wymienionego, który zarzekał się wcześniej że SLD jest takie i takie a teraz związuje się z nim na nowo, jest teraz wręcz żenujące.
Ja już skreśliłam tych ludzi, czekam na tych którzy zastąpią to pokolenie i mam nadzieję, że się doczekam.

(nie zaprzeczam, że należał do SLD ale jego życiorys nie rozpoczyna się od słów: 'urodził się jako członek SLD")!

Owszem, tak pięknie to się nie zaczyna. Bardziej trafnie byłoby napisać: Urodził się jako członek PZPR, albo jeszcze trafniej ZMS, syn działacza KPP. No mnie ten życiorys nie przekonuje, ale mamy nareszcie demokrację i każdy, nawet komunista (niestety) swoje miejsce na scenie politycznej może znaleźć i co gorsza nadal ma wielu sympatyków. Ale cóż... .

Do twoich szerokich kontaktów zagranicznych nie będę się odnosił, ja też mogę powiedzieć o opiniach swoich znajomych z zagranicy na temat naszego kraju, ale wątpię abym w ten sposób miał kogoś przekonać do swoich racji, bo taką argumentację trzeba przyjmować na wiarę.

Dzisiaj, dumnie prezes Sojuszu Lewicy Demokratycznie stwierdził, że czas koalicji Lewicy i Demokratów dobiega końca. Wraz z tym kończy się okres farsy, jaką dla mnie było takie zrzeszenie się ugrupowań pozornie bliskich, a tak naprawdę dalekich sobie ideowo. Trzeba przyznać, że sojusz ten ani nie okazał się rewelacyjnym pomysłem, dzięki któremu ugrupowania go tworzące mogły otrzymać niesamowitą ilość głosów podczas ostatnich wyborów; nie okazał się także gwoździem do trumny. Po prostu – był, i nic więcej.

Prezes Wojciech Olejniczak dziś zapowiadał, że wkrótce SLD zaprezentuje program, który w jego przekonaniu ma stanowić realną alternatywę dla ugrupowań, które obecnie dominują na scenie politycznej ,czyli PO jak i PiS. Co takiego niebywałego i nowego może nam zaprezentować SLD ?? to chyba tylko Olejniczak wie.

Przykro to mówić, zwłaszcza mi, ale lewica obecnie nie stanowi ani w najbliższym czasie nie stanowić będzie realnej siły politycznej. Dlaczego ?? z bardzo prostego powodu. Jak długo jedynym liczącym się jakkolwiek ugrupowaniem lewicowym będzie SLD, które jest skompromitowane do szpiku kości, tak długo sympatycy lewicy będą opuszczeni. Potrzeba jest nowego ugrupowania, z całkiem nowymi twarzami, a nie wytartymi które męczą nas już od 25 lat…

Jaka teraz przyszłość czeka SLD, po rozwiązaniu koalicji ?? raczej marna, moim zdaniem SLD będzie staczać się tak szybko aż w końcu przekroczy magiczny próg procentowy, po którym partia może wejść do sejmu…a może nastąpić w bardzo szybkim tempie. Ludzie są już zmęczeni brakiem jakiejkolwiek inicjatywy ze strony tego ugrupowania, które w zasadzie nic im nie jest w stanie zaproponować.. teraz rzuca się jak lew walcząc z Kościołem, przypomnijmy sobie jednak owo ugrupowanie walczyło z ową instytucją gdy było u władzy. I oni sądzą, że kogoś to przekona ?? żenujące..

Dzisiaj, dumnie prezes Sojuszu Lewicy Demokratycznie stwierdził, że czas koalicji Lewicy i Demokratów dobiega końca. Wraz z tym kończy się okres farsy, jaką dla mnie było takie zrzeszenie się ugrupowań pozornie bliskich, a tak naprawdę dalekich sobie ideowo.
Wszyscy to przecież na lewicy zgodnie potwierdzają ze był to „mariaż z rozsądku”. Być może Lid miałby jakieś szanse gdyby przy jego boku stał ojciec założyciel Aleksander Kwaśniewski. Jednakże, jak czas pokazał, człowiek ten działał bardziej na niekorzyść tego ugrupowania.
Na pewno upadek koncepcji Lidu jest porażką Kwaśniewskiego jak i jego ulubieńca Olejniczaka. W przypadku tego pierwszego nie ma to już większego znaczenia. Kwaśniewski skończył z polityką w Polsce. Konsekwencje rozpadu Lidu dla Olejniczaka mogą natomiast być znacznie bardziej nieprzyjemne. Myślę tutaj o utracie stanowiska przewodniczącego.


W Polsce nigdy nie było prawdziwej lewicy która by funkcjonowała tak jak to się dzieje na zachodzie. Historia polskiej lewicy nie jest godna szacunku.
W takim razie co to PPS?
I czemu ma niegodna szacunku historie? Przeciez "Dziadek" byl z lewicy!

1szymek1 napisał/a:
Historia polskiej lewicy nie jest godna szacunku.

A co myślisz o dawnej PPS?



To oznacza dwa główne filary na jakich się zapewne oprze nowe-stare SLD. Będzie to swojego rodzaju manifest oddzielenia Kościoła od państwa oraz walka o równouprawnienie dla wszystkich uciskanych grup w Polsce.

Mimo tych postulatów, jakże bliskim niektórym, może okazać że ludzie się już na to zwyczajnie nie nabiorą. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś logicznie myślący pamiętający rządy sld-owskie i ich politykę klękania przed Kościołem, miałby teraz nabrać się na śmiałe pomysły pana Wojtusia, który z początkowo człowieka wiarygodnego dla mnie, obecnie stał się taki sam jak reszta jego kompanów z polityki – czyli cwaniakiem i krętaczem
.
SLD niczym nie jest już w stanie zainteresować, no chyba że jakiś beton, który być może woli mieć te klapki na oczach niż przejrzeć w końcu na nie, bo ponoć lepiej późno niż wcale.

Najgorsze w tym wszystkim jest oczywiście to, że obecnie poza SLD nie ma żadnego ugrupowania lewicowego, które miałoby szanse wejść do parlamentu. Jest kilka ugrupowań lewicowych, ale są one albo nazbyt radykalne albo nazbyt centrowe, a wszystkich łączy jedno – brak przełożenia głosów sympatyków lewicy na realne poparcie. Przy takim układzie sił, nim zrodzi się wreszcie coś innego niż SLD, u władzy będzie niestety wciąż prawica..

Nie rozumiem tego braku jakieś szerszej inicjatywy ze strony klubów lewicowych, które pełzają gdzieś po kanałach wręcz, z poparciem kilku tysięcy głosów. Teraz, w momencie kiedy sypie się dominujące niegdyś ugrupowanie na lewicy, to właśnie młode i nowe partie powinny rozpocząć desant, a nie stać i przyglądać się biernie czekając nie wiadomo na co.

SLD niczym nie jest już w stanie zainteresować, no chyba że jakiś beton, który być może woli mieć te klapki na oczach niż przejrzeć w końcu na nie, bo ponoć lepiej późno niż wcale.
Myślę że nadchodzi czas na ogromne zmiany na lewicy. Tak naprawdę tylko teraz SLD ma szansę na odnalezienie swojej tożsamości. Partia będzie zapewne chciała brać przykłady z zachodnich socjaldemokratycznych wzorców. To jest chyba dla niej jedyny kierunek ratunku, gdyż inne rozwiązania spowodują iż w Polsce dojdzie do samoistnego wytworzenia się dwubiegunowości w polityce.
Teraz wszystko znajduje się w rękach liderów. Niebawem odbędzie się kongres SLD i tam zapadną tak naprawdę kluczowe decyzje. Chodzi mi tu mianowicie o wybory nowego przewodniczącego. Osobiście w roli takiego architekta nowej lewicy czy raczej swego rodzaju konia pociągowego, upatruje w osobie Grzegorza Napieralskiego. On faktycznie może raz na zawsze zerwać z postkomunistyczną „lewicą” i zacząć budować coś nowego, praktycznie od podstaw. Inne rozwiązanie, czyli np. wybór Szmajdzińskiego czy Olejniczaka doprowadzi do ostatecznego wykrwawienia się lewicy.

A na koniec świetna karykatura autorstwa Jerzego Wasiukiewicza, która najlepiej komentuje to co się ostatnio działo z lewicą.
Zajdzie się weterynarz?

Zanosi się na to, że z koalicji z SLD wystąpi w końcu SdPl. To było jak najbardziej do przewidzenia i zanosiło się na to od dawna. Ciekaw jestem, czy Marek Borowski nie strzela sobie tym samym samobója. Podejmował już próby oderwania się od SLD, nie chcąc być kojarzonym z tą formacją, ale za każdym razem kończyło się to jego klęską i powrotem w ramiona "jedynej słusznej partii" na lewicy. Wydaje mi się, że tak samo będzie i tym razem. Borowski nie ma moim zdaniem zdolności przywódczych, nie ma charyzmy lidera, o wodzu nie wspominając, a bez tych cech jest według mnie bez szans w wojnie z SLD. Nie zdziwię się (ba, jestem tego niemal pewien), że przed następnymi wyborami Borowski powróci do koalicji (czy innego rodzaju współpracy z SLD), bo w przeciwnym wypadku ponownie może go zabraknąć w parlamencie. Uważam, że Borowski powinien dać sobie spokój ze stwarzaniem pozorów, że nie ma nic wspólnego z SLD, że ta partia jest mu obca, bo jak dla mnie (i podejrzewam, że dla wielu Polaków także) różnica między Borowskim, a np. Milerem, czy Szmajdzińskim jest żadna. Tak więc tą secesję SdPl oceniam jako kolejny śmieszny ruch, nie wiele wnoszący do naszej polityki, który jest kolejnym przejawem kryzysu i braku pomysłów na kształt polskiej lewicy.

A na koniec świetna karykatura autorstwa Jerzego Wasiukiewicza, która najlepiej komentuje to co się ostatnio działo z lewicą.
Zajdzie się weterynarz?


O ile amputacja została wykonana w prawidłowy sposób owa świnia ma szansę na przeżycie, tylko umówmy się co to za życie? Wszak legnie w swych odchodach i tak będzie egzystować , już nie dla niej igraszki w śród wesołego stada. Gdyby to był pies pozostaje możliwość protezowania, a u świni, przy jej gabarytach .. chyba najprostszym rozwiązaniem będzie rzeźnik, po co ma się męczyć ...


Moim zdaniem niektórzy politycy nie znają słowa dosyć, a szkoda wielka szkoda.
W polskiej polityce nie ma takiego słowa jak „dosyć”. Być może jest tak iż polityka jest swoistym nałogiem z którego się nigdy nie wychodzi. Gdyby tak przeanalizować chociażby wydarzenia z ostatnich 20 lat podczas gdy poszczególni politycy kończąc się, nadal pozostawali twardo przy korycie. Jaki nie byłby ich spektakularny koniec to oni nigdy nie mieli sobie za wiele do zarzucenia. Spójrzmy chociażby do Millera, klasyczny przykład tego że mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna, ale jak kończy. Wyleciał z hukiem z SLD, zaczepił się w Samoobronie, a finalnie stworzył swoją partię (gdzie wreszcie może być szefem) która nie ma żadnych szans na utrzymanie się w polskich realiach. Innym przykładem mógłby być prezydent Kwaśniewski, który ostatecznie się musiał pogrążyć, ażeby jak zapowiada „finalnie” pożegnać się z polską polityką…

Decyzji Borowskiego natomiast nie jestem w stanie za bardzo zrozumieć. Najprawdopodobniej wynika ona ze skrajnie odmiennych stanowisk między szefami SLD, a partia Borowskiego. SdPL liczy ciągle na swego rodzaju związanie koalicyjne z Demokratami. Jest to jednak dość karkołomny pomysł utworzenia centro-lewicy, w przypadku kiedy część posłów i działaczy partii demokratycznej ma zamiar przystąpić do PO.
Wszystkie ręce na pokład!! To powiedzenie już przeminęło wraz z jego autorem.

Niestety ciągle na lewicy mamy do czynienia z „Parkiem Jurajskim” który budzi i przywraca do życia dinozaury tejże elity politycznej. Tego by nawet Spielberg nie wymyślił - Marek Borowski chce bowiem powołania „nowej lewicy” u boku takich „nowych” gwiazd jak Marek Balicki, Andrzej Celiński oraz…. Włodzimierz Cimoszewicz, który ma grać pierwsze skrzypce w tym jurajskim kombinacie.

Jak widać chyba nigdy nie zaprzestaniemy pisać o tych samych nazwiskach na lewicy. Każda bowiem „nowa” inicjatywa jest odgrzewaniem starego, przypalonego kotleta… do tego z wątpliwej jakości mięsa.

Pomysł Marka Borowskiego ma być alternatywą dla „złej młodzieży” która rozwaliła Lid. Chodzi tutaj o Olejniczaka i Napieralskiego, którzy są obwiniani za fiasko tej idei. Borowski jako Tyranozaurus Rex wraz ze starą, sprawdzoną, świtą gadów chce „nowej” jakości. Dlatego też sięgnął z białowieskiej puszczy po mega gwiazdę polskiej polityki, wspomnianego Włodzimierza „Triceratopsa” Cimoszewicza. Oznajmił przy tym iż należy: „stare szyldy odłożyć na półkę”. Powszechnie bowiem wiadomo, że to szyldy są złe i to one są źródłem wszelkiego niepowodzenia, a nie ludzie kryjący się za nimi.
Prawda stara jak świat politycznych dinozaurów.
Określenie „nowa” inicjatywa może oczywiście budzić nasz uśmiech na twarzach, jeżeli bierzemy od uwagę że inicjatywa ta objęła takich ludzi jak Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Borowski, czy Andrzej Celiński, aczkolwiek nie wiem czy sami panowie się tak do końca wypowiadali. Z tego co słyszałam, mówili raczej o inicjatywie powołania nowego projektu, który może zakończyć się powołaniem partii. Chyba w tym kontekście należy oceniać to słowo, aczkolwiek i w tym przypadku może ono wciąż budzić uśmiech gdyż ludzie, którzy podejmują się trudu stworzenia się czegoś nowego są z polityką związani całymi latami, i mogą pochwalić się niemałym dorobkiem w tym zakresie. Jakkolwiek nie rozpatrując tego słowa, sens tkwi w czym innym. Czy taka inicjatywa może się udać ?? myślę, że czemu nie, tak zacne nazwiska jak Cimoszewicz, Borowski czy Celiński nie są – jak to się mówi – umoczeni ani skompromitowani. Wciąż mają coś do powiedzenia, i to „coś” jest nadal wciąż wartościowe.
Próba wyeliminowania Cimoszewicza przez wrogie mu siły prawicowe z wyborów prezydenckich oczywiście na tamtą chwilę się powiodła i Anna Jarucka sprawiła, że Cimoszewicz wycofał się z kandydowania, ale ostatecznie to ona przegrała, a Cimoszewicz bez żadnej większej reklamy medialnej wszedł do Senatu ze swojego okręgu. Czy nadal ma on poparcie społeczne ?? myślę, że tak, człowiek ten sam w sobie wzbudza przynajmniej moje zaufanie, jest wyważony w swoich wypowiedziach, nie rzuca się niczym pajac na nitce jak inni politycy, czy to z prawa czy z lewa, a przede wszystkim nie idzie też po trupach do celu, choć może akurat w niemoralnej polityce jest to wskazane. Sądzę, że jako polityk wciąż posiada u wyborców spory mandat zaufania i jego twarz mogłaby wspomóc rodzącą się gdzieś jeszcze w kuluarach inicjatywę stworzenia nowej partii.

Kolejny członek tej inicjatywy, czyli Marek Borowski skonfliktowany z SLD, zmuszony do pracy z nim pod wdzięcznym hasłem „nie chcem ale muszem”, podobnie jak Cimoszewicz, wciąż ma, jak sądzę duże poparcie u ludzi. Może akurat nie potwierdza tego wynik SDPL, który raczej nie załapuje się w sondażach, uzyskując wynik balansujący na granicy istnienia w ogóle, ale sądzę że to wina dość nietrafionej konstrukcji jaką jest SDPL. Partia sama w sobie bardzo dobra, ma kilka znamienitych nazwisk, ale w zasadzie nie robi niczego, nie zgłasza jakiś większych inicjatyw a jej rola w Sejmie polega w zasadzie tylko na krytykowaniu strony rządzącej. To tak jakby ludzie nie mieli pomysłu na tą partię i utworzyli ją żeby istniała sama dla siebie.

Połączenie natomiast nazwisk Cimoszewicz, Borowski i Celiński na dobry początek może zapewnić nowej na razie inicjatywie sporą liczbę głosów wyborców o zapatrywaniach lewicowych, którzy w obecnej sytuacji politycznej nie mają na kogo głosować, gdyż na prawicę na pewno nie zagłosują, a na lewicy nie ma nikogo wartościowego. Pojawienie się zaś takiej triady sądzę, że może dać im pokaźną liczbę głosów, oczywiście w granicach rozsądku, jak to na początku bywa.
Jeżeli zaczną budować partie, co jest przewidziane, bez udziału dotychczasowych liderów SLD, łącznie z pajacem Olejniczakiem, to kibicuje im by jak najlepiej im to wyszło, i by odsunęli od stołków tych kacyków, których twarzy po prostu nie da się już ścierpieć. Na pewno zadanie takie jest bardzo trudne, ze względu na to, że trzeba zbudować wszystko od nowa, od podstaw, ale przykład PO i słynnych jego „3 tenorów” rokuje nadzieje, że być może coś takiego wyjdzie i w przypadku lewicy .
mamy nowego przywódcę, zapatrzonego w Zapatero, zapowiedź wielkich zmian, także personalnych i odrobinę nieśmiałości i wzruszenia po wyborach. Czy celem walki był stołek, czy coś więcej. Pan Olejniczak wyraźnie stracił humor, wypowiedział tylko jedno zdanie - właściwie to chyba skierowane do nowego szefa, a niekoniecznie do mediów. Gratulacje przez zaciśnięte zęby. Idzie nowe... hahaha

mamy nowego przywódcę, zapatrzonego w Zapatero Któryś z dziennikarzy tvn24 użył sformułowania "Zapateralski"

Dla mnie jest to trochę zaskakująca sytuacja, gdyż mimo wszystko spodziewałem się, że dalegaci SLD wybiorą ponownie Wojciecha Olejniczaka. Co co Napieralskiego, to w zasadzie nie mam zdania na jego temat, tak jak na temat samej lewicy. A to dlatego, że socjalistów wszelkiej maści uważam za hamulec dla chcącego się rozwijać społeczeństwa.
Z wyborem Napieralskiego wiąże się dla mnie tylko jedna pozytywna przesłanka - nowy szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest absolwentem mojej uczelni - Instytutu Politologii i Europeistyki Uniwersytetu Szczecińskiego

Któryś z dziennikarzy tvn24 użył sformułowania "Zapateralski"
Ten przydomek został wymyślony na potrzebę chwili. Napieralski ma faktycznie nie wiele wspólnego z liderem socjalistów hiszpańskich.
Zaskakujący był wybór Napieralskiego a nie Olejniczaka.. a szczególnie zaskakujące dla tego drugiego lidera. Jego mina mówiła wszystko. Wojtek został zdruzgotany i zdradzony. A tak przecież „nie można robić, tak się nie robi”.
Lewica teraz zapewne będzie chciała skręcić ostro w lewo. Zapowiedzi pana Z. zresztą o tym świadczą. Ów liderowi marzy się np. wypowiedzenie konkordatu.. no zapewne takim pomysłem znajdzie kilku zwolenników.. ale czy to zapewni przeżycie lewicy na polskiej scenie politycznej??

Najbardziej mnie rozbawiły jednak te umizgi naszej prawicy w stosunku do nowego lidera SLD. Platforma pierwej bowiem gorąco zabiegała o poparcie u nowego szefa, ażeby ten włączył się w front przeciwstawiający się prezydenckiemu wetu (ustawa medialna). Gdy Napieralski powiedział platformie zdecydowane „nie” w tej sprawie… stosunki się odwróciły. PiS pochwalił SLD i nowego lidera, a PO (dokładniej mówiąc Komorowski) tymczasem zganiło paskudnych „Kaczorów” iż ci układają się z postkomuną.
Ach ta polityczna obłuda.
Od mojego ostatniego postu w tym temacie, minęło na oko 2,5 roku a tymczasem na lewicy pojawiły się trzy „nowe” twarze. Do SLD przystąpili: Marek „Sekretarz” Dyduch, Leszek „Jak Kończy” Miller oraz niejaki Józef „Brzytwa” Oleksy.

Wszystkie ręce na pokład ?
A przez chwilę naprawdę myślałem, że „idzie nowe” w Sojuszu. Młodzież przebijała się bowiem coraz śmielej do ścisłej czołówki, a co najważniejsze uniezależniała się od postPZPRowskich baronów. Tymczasem klops.
Mi zdecydowanie bardziej podoba się jak to powiedział Kwaśniewski: syn marnotrawny, który odszedł, wraca do rodziny i syn zbyt gadatliwy mówi znowu do rzeczy

Nowe w Sojuszu skończyło się z wykopaniem Olejniczaka do Brukseli. Teraz już jest tylko powtórka z rozrywki.
Dziś dla tych, którzy naprawdę myślą lewicowo, sądzę że lepszym wyznacznikiem lewicowości jest środowisko ludzi związanych z "Krytyką Polityczną". Niestety nie zanosi się na to, by podjęli się kiedyś stworzyć alternatywę partyjną dla SLD.

Nowe w Sojuszu skończyło się z wykopaniem Olejniczaka do Brukseli. Teraz już jest tylko powtórka z rozrywki.

Niekonicznie. G. Napieralski w obecnej kampanii prezydenckiej wykreował się na samodzielnego lidera SLD. Uważam, że to sukces Młodej Lewicy. Może wreszcie nadchodzi czas zmian w tej frakcji politycznej. Szkoda tylko, że Wojtka Olejniczaka wykopali na "wygnanie". Mam nadzieję, że wróci. Dla mnie osobiście jako sympatyka lewej strony polskiej polityki dotknęło jak W. Cimoszewicz nie udzielił poparcia Napieralskiemu tylko temu przemądrzałemu Komorowskiemu. Panie Włodzimierzu czemu Pan to zrobił? Aż tak "stara" gwardia boi się, że Napieralski może zostać przywódcą i wyprowadzic lewicę z dołka?

Ludzie nie widzicie co PO i PIS zrobili z tym krajem przez ostatnie lata. Chcecie państwa dla bogatych?

Ludzie nie widzicie co PO i PIS zrobili z tym krajem przez ostatnie lata. Chcecie państwa dla bogatych?

Rozumiem, że Ty byś wolał równo dzielić biedę między wszystkich ?
Mnie też nie podobają się (że eufemizmu użyję) byłe rządy PiS (choć były tam pewne pozytywy) i obecne PO (przy których pozytywów nie uświadczysz żadnych), bo jedni to lewica (choć przynajmniej pobożna), a drudzy to banda aferałów z rodowodem jeszcze z ROAD i UD. Ale co zrobić. Prawica w tym kraju szczątkowa, a ludzie nie myślą. Wypada liczyć na cud, który i tak pewnie nie nastąpi...


Rozumiem, że Ty byś wolał równo dzielić biedę między wszystkich ?

Nie, twierdze jedynie, że za rządów Lewicy żyłem lepiej. Miałem stypendia, które mi się należały bo pochodziłem z biednej rodziny. Teraz mamy państwo dla bogatych. Dobry przykład to ustawa o ściganiu nieuczciwych dłużników. Teraz będą mnie za niezapłacony bilet mzk ciągać po sądach!. Czy to nie idiotyczne?


Miałem stypendia, które mi się należały bo pochodziłem z biednej rodziny.

No i zaczyna się... "należały się"...


Dobry przykład to ustawa o ściganiu nieuczciwych dłużników. Teraz będą mnie za niezapłacony bilet mzk ciągać po sądach!.

Przed wejściem w życie ustawy też Cię mogli ciągać po sądach, bo MZK i inne przedsiębiorstwa skrupulatnie pilnują by nie przekroczyć terminu przedawnienia dla roszczeń z umowy przewozu osób. To nie jest dobry przykład

A stypendiów nie zabrano, cały czas są.

A stypendiów nie zabrano, cały czas są.

A jednak zabrano. Kiedy byłem w szkole sedniej za rządów Lewicy otrzymywałem stypendium popegerowskie. Teraz juztego nie ma. Wypłacała je Agencja Własności Rolnej. Obecnie też zmniejszyli stypendia. Rzekomo PO "połączyła" stypendia socjalne, wyżywieniowe i naukowe w jedno. W rzeczywistości suma pozostała prawie taka sama, a znikło stypendium socjalne i wyżywieniowe.


Na papierze tak, ale w praktyce nie mogli nic zrobić. Takich jak ja to była cała rzesza. Mogli się w chusteczkę wysmarkać

Aż muszę zapytać: takich, to znaczy jakich ? Okradających państwo ?


Rzekomo PO "połączyła" stypendia socjalne, wyżywieniowe i naukowe w jedno. W rzeczywistości suma pozostała prawie taka sama, a znikło stypendium socjalne i wyżywieniowe.

Nikt niczego nie połączył, wszystko jest oddzielnie jak było. Nie widziałam jeszcze wysokości stawek na przyszły rok akademicki, bo te ustala każda uczelnia indywidualnie, ale na pewno nie było mowy o żadnym łączeniu stypendiów. Btw - w szkołach średnich też nie. Masz Cniva złe informacje.

Żeby nie być gołosłowną - link dla Ciebie.

Cniva, wcześniej za jazdę na gapę też Cię mogli ścigać i to nie było uprawnienie wyłącznie na papierze. To, że tego nie robili to jest kwestia różnych względów, ale na pewno nie tego, że nie było ku temu możliwości.


jak to sobie dalej wyobrażasz? Podróże tym autobusem byłby bezpłatne w ogóle czy tylko wtedy, kiedy odbywałyby się na linii uczelnia - dom? Generalnie pomysł jest słaby. Jest zniżka 50% na podróże komunikacją miejską i to moim zdaniem wystarcza. 25 zł za migawkę czy 1,20 zł za pojedynczy bilet to nie jest zdzierstwo.

Wiesz co 1,20 zł za bilet autobusem miejskim to zdzierstwo. Zważywszy, że przejadę ledwie 1 km, aby dojechać na uczelnię w mieście to jest to kosmiczna drożyzna! Dla porównania jednorazowy bilet z ulgą studenkcą na trasie liczącej 24 km z mojej miejscowości do Torunia płacę 2,50 zł.


Niech za to za kraty wsadzą jeszcze... Naszym krajem rządzi banda debili. Bez komentarza to zostawiam...

Dziękuję, już skomentowałeś.


Zważaj na słowa proszę, żeby się obyło bez zgrzytów i nieprzyjemności. Uczciwość może i nie wyklucza zaradności, ale zaradność bez uczciwości to już nie zaradność, a zwykłe cwaniactwo

Słuchaj, ale Ty nie masz prawa zabronić mi głośno myśleć i wygłaszać własne zdanie. A jak wiadomo w życiu wygrywają najcwańsi.

Cniva litości - myśl głośno, wygłaszaj własne zdania i nawet pisz co chcesz, byle to tylko było w dobrym tonie, nikogo nie dotykało, było na temat etc.
nazaa
Ja tam widzę tylko jedno wyjście dla polskiej lewicy i lewicy pojmowanej jako: goszystów, trockistów, komunistów, faszystów, maoistów, chadeków, feministów, narodowych socjalistów, socjaldemokratów, anarchistów i wszelkich innych rodzin, gatunków, królestw itp. - "Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę"!
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • reszka.htw.pl
  • All right reserved.
    © Internet to potęga ÂŤ Obserwuję, myślę, piszę – serwis Goldenrose