ďťż

Sanok w wersji mini

site
Internet to potęga « Obserwuję, myślę, piszę – serwis Goldenrose

Mówi się, że prawdziwy mężczyzna powinien zbudować dom. Aleksander Małkowski wybudował Sanok.

W jego mieście, 100 razy mniejszym od rzeczywistego, czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu.

Jest emerytem. Ma 67 lat. Choć przepracował w Sanoku 30 lat, dopiero teraz dał się poznać jako świetny modelarz. A wszystko zaczęło się od małej kolejki…

Żal za kolejką

- Jakieś dwadzieścia lat temu, jak dzieci były małe, postanowiłem kupić kolejkę - wspomina. - Zrobiłem makietę - dwa metry, dwadzieścia na sto pięćdziesiąt. Oprócz torów znajdowały się na niej tunele, wiadukty, domy. Sam wszystko kleiłem, bo wówczas w Sanoku nie można było dostać gotowych modeli. Ta kolejka była do niczego, ale dzieciom bardzo się podobała.

Na początku lat 90. pan Aleksander postanowił pozbyć się kolejki.

- Żona trochę narzekała, że pochłania mi ona za dużo czasu. Makieta zajmowała też sporo miejsca. Trzeba było ją sprzedać. Dostałem za nią 10 mln zł na stare pieniądze. Nie było to mało. Nie mogłem jednak jej odżałować.

Zróbmy nową!

Siedem lat temu syn pana Małkowskiego, który modelarstwem zaraził się od ojca, namówił go do zrobienia drugiej kolejki. Pan Aleksander podchwycił pomysł. Wykonał nową makietę o wymiarach: 2,20 na 1,20. Zmieściły się na niej tory o długości 3,5 metra. Kolejka biegnie przez urokliwe miasteczka, pełne kolorowych domków. Dwa pociągi kursują przez wiadukty i mosty. Zatrzymują się na malutkiej stacji kolejowej.

- Po kolejce "wzięło” mnie na prawdziwą stację kolejową - opowiada pan Aleksander. - Spodobała mi się stacja w Nowym Zagórzu. Zrobiłem jej miniaturę, ale to nie było to. Postanowiłem cały budynek obfotografować. Metrem wymierzyłem całą stację. Efekt był bardzo dobry. Miałem tylko kłopot z godłem. Nie mogłem nigdzie dostać orła w miniaturowej wersji. Na szczęście z pomocą przyszedł mi sanocki kolekcjoner, Borys Łapiszczak.

Kiedy stacja była gotowa, poszedł za ciosem i zbudował miniaturę stacji PKP w Sanoku. Jednak nie w jej dzisiejszej formie. Korzystając z materiałów archiwalnych nadał jej pierwotny kształt.

Potem dopadła go fascynacja sanockimi budynkami. Wybierał co ciekawsze architektonicznie budowle. Jako pierwsza powstała miniatura willi na ul. Daszyńskiego, gdzie mieści się obecnie PCK. Drugi w kolejce był budynek Miejskiej Biblioteki Publicznej. Poświęcił mu aż dwa miesiące.

Na witrynie u zegarmistrza

Pracująca w bibliotece Anna Strzelecka podsunęła wówczas panu Aleksandrowi pomysł zminiaturyzowania całego starego miasta. A on tak zapalił się do tego przedsięwzięcia, że z miejsca wziął się za robotę. W Urzędzie Miasta zdobył plany architektoniczne budynków. Na ich postawie wykonał model magistratu. Zaprzyjaźniony zegarmistrz postawił miniaturę w witrynie swojego zakładu. Wtedy o modelarzu zaczęło być głośno.

- Kolega jak zobaczył, to aż siadł z wrażenia - śmieje się pan Aleksander.

Przyszła kolej na następne budynki stojące przy sanockim rynku. W ciągu kilku miesięcy powstały: willa Zalewskich i Muzeum Historyczne, poszczególne kamieniczki, kościół ojców franciszkanów i ratusz.

- Największy problem miałem ze sztukaterią, która przed wojną zdobiono budynki. Nigdzie nie mogłem jej dostać. Ale udało mi się ten kłopot rozwiązać. W Mielcu jest świetny sklep dla modelarzy. Można tam kupić prawie wszystko - zachwala pan Aleksander.

Niewiele osób widziało sanocki rynek w pełnej krasie, bo cała makieta nie mieści się w witrynie zegarmistrza. Mierzy ona 1,5 metra na 1,5 metra. Panu Aleksandrowi pozostał jeszcze do wykonania centralny plac, ale nie będzie on wyglądał tak jak obecnie. Modelarz zamierza nadać mu wygląd z lat 60. Gotowy model rynku zostanie zaprezentowany na wystawie w Miejskiej Bibliotece Publicznej.

Panie, ten balkon jest inny!

Prace Aleksandra Małkowskiego budzą żywy oddźwięk wśród sanoczan, którzy oglądają modele bardzo dokładnie i konfrontują je ze stanem faktycznym.

- Jeden mieszkaniec a to aż pokłócił się ze mną o balkon kamieniczki stojącej przy rynku. Niestety, brama była zamknięta i nie mogłem wejść, by zobaczyć ten balkon od strony podwórka - pan Aleksander tłumaczy się z niedociągnięcia.

Modelarz wykonał już ponad 20 modeli budynków, ale na tym nie zamierza poprzestać. Już wziął się za miniaturę kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa na Posadzie. Same pomiary i rysunki zajęły mu dwa dni. W kolejce czekają: budynek przy ul. Sobieskiego, gdzie znajduje się siedziba Cechu Rzemiosł, dwie wille w stylu retro: w parku i na ul. Głowackiego, starej biblioteki i Podkarpackiego Banku Spółdzielczego, ale w formie przed przebudową.

- Chcę zachować to, co było kiedyś - podkreśla pan Aleksander. - Już taki jestem romantyk…


artykul pochodzi z www.nowiny24.pl

---

Czasem bywam w Sanoku i naprawde fajne miasteczko A Pan Aleksander odwalil kawal pozytywnej robotki Mysle, ze mozna by to gdzies wystawic i moglby na tym zarobic ;] Ja poszedlbym zobaczyc ;]


niesamowity człowiek. pozazdrościć pomysłu, zapału i chęci.
również z chęcią wybrałabym się,by to oglądnąć.
a bylo jakos niedawno an TVP Rze o nim i pokazana ta makieta ??
bylo bylo nie wiem czy czasem na stronie tv rzeszow nie ma filmiku...


no to ogladalem wyjeban....w kosmos makeita, mozna sobei ogladac domki pietrami
Super sprawa czas na Rzeszów
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • reszka.htw.pl
  • All right reserved.
    © Internet to potęga ÂŤ Obserwuję, myślę, piszę – serwis Goldenrose